Cześć, jestem Tomek.
Chcę powiedzieć Ci coś, czego wielu blogerów po prostu nie mówi.
Nie startowałem z tego miejsca jako ekspert. Nie miałem gotowego planu, pieniędzy ani rozpisanej strategii. Zacząłem, bo potrzebowałem czegoś swojego. Czegoś, w czym mógłbym być naprawdę dobry. Czegoś, co da mi sens, gdy reszta życia się sypała.
A sypało się mocno.
Miałem 18 lat, kiedy moje życie nagle stanęło na głowie. Nie rozumiałem, co się ze mną dzieje. W tym wieku nikt nie jest gotowy na to, by usłyszeć, że jego umysł działa inaczej, niż powinien. Że to, co czuje i myśli, nie zawsze jest tym, czym się wydaje.
Schizofrenia.
To słowo dla wielu brzmi jak wyrok. W społeczeństwie, w mediach, przy zwykłych rozmowach, ludzie omijają ten temat. Jakby samo mówienie o nim było czymś niebezpiecznym.
A ja nie miałem wyboru. Musiałem z tym żyć, dzień po dniu.
Najgorsza nie była sama diagnoza. Najtrudniejsze było przyznać przed sobą, że coś naprawdę jest nie tak. Ten moment, kiedy przestajesz się oszukiwać i mówisz sobie wprost: tak, to dzieje się naprawdę, to jest moje życie. To boli mocno. Ale jednocześnie daje wolność. Taka szczerość wobec siebie potrafi złamać, a zaraz potem postawić człowieka na nogi.
Wiele osób nigdy do tego miejsca nie dochodzi. Ja doszedłem.
I nie odpuściłem. To nie był przypadek.
Jest we mnie coś, czego choroba mi nie zabrała. Ambicja. Mocne przekonanie, że mogę zbudować coś dobrego. Że moje życie ma wartość nie mimo choroby, ale także z nią.
Mam też rodzinę. Ludzi, którzy byli obok, kiedy było naprawdę źle. Nie uciekli. Nie udawali, że problem nie istnieje. Po prostu byli. I właśnie to miało ogromne znaczenie. Szczerze mówiąc, bez nich pewnie nie byłbym dziś tu, gdzie jestem.
Każdy, kto się nie poddał mimo ciężkich chwil, zwykle miał za sobą kogoś albo coś, co dało mu siłę. U mnie były to dwie rzeczy: rodzina i upór. Upór, by zawalczyć o siebie.
W 2013 roku założyłem bloga.
Nie z wielką wizją. Nie po to, żeby budować internetowe imperium. Zrobiłem to, bo chciałem być w czymś dobry. Chciałem mieć zajęcie, które ma sens. Chciałem pokazać sobie, że wciąż mogę tworzyć, uczyć się i iść do przodu, nawet jeśli moja głowa nie zawsze gra ze mną do jednej bramki.
To była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu.
Ale ta droga wcale nie była łatwa. Przez ponad dziesięć lat wiele razy się potykałem. Były tygodnie, a nawet dłuższe okresy, kiedy blog stał w miejscu. Nie miałem siły napisać ani jednego zdania. Dopadały mnie wątpliwości. Myślałem, że może to wszystko nie ma sensu. Że może nikt tego nie czyta. Że może nie mam nic ważnego do powiedzenia.
Mimo tego wracałem. Za każdym razem.
Nie dlatego, że zawsze byłem silny. Wracałem, bo nie umiałem się poddać. Bo każdy powrót czegoś mnie nauczył. Bo każdy upadek zostawiał po sobie lekcję, której nie kupi się na żadnym szkoleniu.
Co dał mi ten blog przez te wszystkie lata?
Przede wszystkim dał mi doświadczenie, którego nie zdobyłbym nigdzie indziej. Nauczyłem się marketingu internetowego, email marketingu i budowania marki. Nie z teorii. Nie tylko z książek. Nauczyłem się tego przez próby, błędy i uważne patrzenie na to, co naprawdę działa.
Ale dostałem też coś więcej.
Ten blog dał mi tożsamość. Jestem Tomkiem, który pisze. Który wraca. Który nie odpuszcza. Który choruje, a mimo to buduje coś po swojemu. Który pokazuje, że ciężka choroba psychiczna nie musi kończyć marzeń.
Czasem to właśnie od niej zaczyna się zupełnie nowa historia.
Dlaczego mówię o tym publicznie?
Bo w Polsce wciąż za mało mówi się o schizofrenii bez wstydu. Za mało jest miejsc, w których osoba chora, jej bliscy albo opiekun mogą przeczytać coś prawdziwego. Coś napisanego przez kogoś, kto naprawdę przez to przeszedł. Nie przez autora z podręcznika. Nie przez dziennikarza, który szuka mocnego nagłówka.
Piszę też dlatego, że wiem jedno. Gdzieś jest teraz ktoś, kto ma 18 lat i właśnie usłyszał diagnozę. I pewnie myśli, że jego życie właśnie się skończyło.
A ja chcę mu powiedzieć jasno: nie, nie skończyło się.
Jeśli tu trafiłeś, to dobrze.
Może szukasz wiedzy o marketingu. Może potrzebujesz kogoś, kto rozumie życie z chorobą psychiczną. A może chcesz po prostu zobaczyć, że da się tworzyć coś wartościowego nawet wtedy, gdy życie nie ułatwia niczego.
Bez względu na to, co Cię tu przyprowadziło, zostań na chwilę.
Odezwij się do mnie. Przeczytaj kilka tekstów. Daj sobie moment. Czasem jeden dobry artykuł, jedna myśl albo jedna decyzja potrafi uruchomić zmianę.
A jeśli kiedyś będziesz chciał pogadać, jestem tutaj.
Tomek, marketerinternetowy.pl, piszę od 2013, a odpuszczanie nigdy nie było moją drogą.